Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glossyboxpoland. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą glossyboxpoland. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 września 2013

wrześniowe pudełko Glossy Box

Oto jest - kolejne pudełeczko Glossybox, któremu przyświeca hasło Sugar & Spice. Poniżej więc odsłaniam, co tym razem znalazłam w środku.


Moim ulubieńcem z tego pudełka jest bez wątpienia ORGANIQUE, balsam do ciała o twardej konsystencji, która rozpuszcza się w dłoniach, pod wpływem ciepła...cudowna kompozycja pomarańczy i chilli. Moim zdaniem najlepszy produkt z tego pudełka. Z przyjemnością będę go używała w chłodne, jesienne wieczory. Produkt jest na bazie masła shea, posiadającego certyfikat ECOCERT; posiada również olej z avokado oraz pestek winogron.

Do nazwy pudełka ma nawiązywać również peeling do ciała  firmy Yves Rocher.


Peeling posiada orientalny zapach, troszkę zbyt intensywny, jak dla mnie, bardzo dobrze jednak złuszcza ciało. Nie posiada parafiny w swoim składzie, więc daję mu za to plusa! :)

Glossybox, ponownie obdarował nas odżywką do włosów z firmy Artego, tym razem do codziennego stosowania. Na pewno zostawię ją w moim tzw. pudełku 'produktów wyjazdowych" - przyda się!

Ucieszyłam się również z obecności kremu do twarzy Lierac, na pierwsze zmarszczki - nawilżający, energetyzujący i wygładzający. Użyłam przed chwilką i muszę przyznać, że bardzo ładnie współgra z moją skórą.  Zobaczę, jak sprawdzi się pod makijażem.




Kropką nad i, są w tym wrześniowym wydaniu perfumy - nowość Just Cavalli. Cudownie, że to perfumy, gdyż jestem zapachowym freakiem :) Ta nuta jednak jest zupełnie do mnie nie przemawia -zbyt słodka i dusząca. Ale tygryski lubią przecież testować nowości, prawda?





Pojawiło się również coś z kolorówki - eyeliner z nieznanej mi wcześniej firmy Be a Bombshell. Na razie leży zamknięty, czeka na swoją kolejkę -dam Wam znać, jak się sprawdzi.

A co Wy sądzicie o pudełku Sugar & Spice? Skusiłyście się? :)

piątek, 16 sierpnia 2013

Glossybox sierpień - recenzja

To już minął miesiąc? Ostatnio miarą upływającego czasu są różowe, glossyboxowe pudełka.
Przyszło do mnie kolejne, więc pędzę pokazać i opisać Wam, co było w środku.





Nie do końca rozumiem dlaczego temu pudełku towarzyszy hasło "pocałunek słońca". Spodziewałam się raczej czegoś brązującego, zapachowego lub olejkowego, ale w sumie podoba mi się zawartość.

W sierpniowym pudełku znalazłam zestaw Aussie do włosów:



 -   Miracle Moist Shampoo - nawilżająco-  wygładzający szampon z olejkiem macadamia. Jak wiecie, bardzo lubię produkty Aussie do włosów, pisałam o nich w jednym z postów. Ta miniatura przyda mi się z pewnością podczas weekendowych wyjazdów.

 -  3-minute Miracle Reconstructor -jest to odżywka do włosów zniszczonych, która zawiera wyciąg z melisy australijskiej. Osobiście bardzo cieszy mnie obecność Aussie w pudełku, gdyż byłam chętna, aby przetestować inne serie. Oba produkty przepięknie pachną i ten zapach długo utrzymuje się na włosach.

Wnętrze box'a zawierało również spray odżywczy  do twarzy -  Spray Misty For Me firmy Anatomicals ( pełny produkt). Spray zawiera wyciągi m.in z róży i lawendy, której zapach uwielbiam. Testowałam już na mojej twarzy i naprawdę fajnie nawilża, odświeżająco pachnie i mam wrażenie, że odrobinę rozświetla skórę. Poza tym ma zabawne, kolorowe opakowanie ;) Mgiełkę tę będę stosować na noc, jako odprężenie przed snem.



Kolejny produkt, to miniatura balsamu do ciała firmy John Masters Organics.


To balsam o zapachu czerwonej pomarańczy i wanilli. Pachnie słodko, lecz nie jest to duszący zapach. Wręcz przeciwnie, pięknie rozwija się na skórze, nawilża, nie pozostawiając tłustej warstwy. Chciałam przetestować coś z tej firmy. Chciałam- mam! :)

I  na koniec ostatni pełnowymiarowy produkt, czyli tusz z firmy AVON. Ich nowość, czyli tusz do rzęs Mega Effects, posiadający pędzelek w kształcie pędzla malarskiego. Nie jestem zwolenniczką kosmicznych szczoteczek do rzęs, w tej sferze, jestem tradycjonalistką,  preferuję grube szczoteczki, takie jaki posiada np.  Colossal Volume od Maybelline lub tusz Diorshow. Ten produkt traktuję jako eksperyment. Przetestowałam, nakłada się całkiem nieźle, tusz dodaje objętości. Sama jednak nie lubię takiego przerostu formy nad treścią ;)

Aaa...zapomniałabym..Glossybox obdarowało nas tym razem dodatkowym gratisem, w postaci pędzla do różu.



A Wy? Skusiłyście się już na swoje różowe pudełko - niespodziankę?